Pierwszy lot samolotem z niemowlakiem

Na pierwszy lot samolotem dla 4-miesięcznego niemowlaka wybraliśmy kierunek dobrze nam znany i oddalony od Wrocławia o mniej niż 2 godziny lotu. Rzym. Chociaż był to dopiero wstęp do naszych pozostałych planów wiemy, że lot z niemowlakiem nie jest taki straszny.

[EDIT] Za nami już siedem lotów z 7-miesięcznym Filipkiem. Cały czas zdobywamy nowe doświadczenia i wszystkie nasze porady zbieramy w tym jednym poście. 



Zakup biletu

W Ryanair obowiązuje stała opłata 120 zł za bilet na lot samolotem dla dziecka poniżej 2. roku życia. Pomijamy fakt, że bilety dla nas, osób dorosłych kosztowały 89 zł :-). W cenie biletu dla dziecka mamy zapewniony przewóz wózka (u nas dwuczęściowa głęboka spacerówka) oraz jednego, dodatkowego akcesorium (w naszym przypadku był to fotelik samochodowy). Niemowlak wraz z opiekunem siedzi zawsze przy oknie. Dodatkowo jeśli chcemy, żeby nasz drugi towarzysz podróży siedział obok nas, musimy dokupić rezerwację miejsca (od 14 zł wzwyż w zależności od rzędu, w którym chcemy siedzieć).

Dziecko oczywiście musi posiadać dowód osobisty lub paszport.

PORADA: wybraliśmy opcję najtańszego przelotu, jednak aby wszystko dobrze zapakować musieliśmy dokupić jeden 10 kg bagaż podręczny. Warto, aby taki dodatkowy bagaż przypisać osobie, która nie posiada biletu z niemowlakiem. Na lotnisku we Wrocławiu działała tylko jedna winda przy innej niż docelowa bramce i wyszło na to, że na jedną osobę spadła opieka nad wózkiem, dzieckiem i walizką, co było dość nieporęczne.

Na lotnisku


Jeżeli posiadamy dodatkowe akcesorium dla dziecka (np. fotelik samochodowy lub łóżeczko turystyczne), należy najpierw udać się do stanowiska odpraw i tam nadać ten właśnie bagaż. Przy okazji zostanie nam oznaczony wózek, ale można to zrobić również przy wejściu do samolotu.

Fotelik warto zabezpieczyć przed nadaniem. My owinęliśmy go folią bąbelkową i spożywczą. Aby zabezpieczyć wózek spacerowy, dokupiliśmy dwa duże pokrowce na Allegro (cena około 80 zł), w które zapakowaliśmy wózek przed wejściem do samolotu.

PORADA: do takiego pokrowca można włożyć coś jeszcze, gdyż nikt nie zaglądał nam do środka - my do fotelika włożyliśmy paczkę pieluch, żeby zaoszczędzić miejsce w bagażu podręcznym.

Przejście przez kontrolę bezpieczeństwa było o tyle nieporęczne, że musieliśmy rozłożyć wózek i rozkręcić kółka, ponieważ całość nie mieściła się na taśmie. W Rzymie Filip wzbudził ogólną sympatię u osób pracujących przy kontroli bezpieczeństwa, przez co wszystko odbyło się jeszcze sprawniej.
Podczas kontroli dziecko musi zostać przeniesione przez bramkę bezpieczeństwa na rękach. Dodatkowo trzeba bobasowi ściągnąć czapeczkę i kurteczkę (jeśli ma na sobie).

Wózkiem podjechaliśmy aż pod wejście do samolotu, tam rozłożyliśmy go na dwie części, włożyliśmy w pokrowiec i zostawiliśmy do spakowania. Wózek czekał na nas przy wyjściu z samolotu, a przy powrocie dodatkowo wystawiono nam wcześniej fotelik, abyśmy nie musieli czekać na wyładunek bagaży pozostałych pasażerów. Bardzo pomocni okazali się panowie pracujący na płycie lotniska we Wrocławiu, którzy pomogli nam się z tym wszystkim ogarnąć.

W samolocie


Przy wejściu do samolotu dostajemy dodatkowy pas dla niemowlaka. Jego założenie jest bardzo proste - wystarczy przewlec go przez nasz pas. Jest on na tyle luźny, że dziecko ma swobodę ruchu i łatwo jest go karmić. Jest to o tyle ważne, że przy starcie i lądowaniu zmienia się ciśnienie i dobrze by było właśnie wtedy chwilkę podkarmić malucha, aby przełykając ślinę zmniejszył nieprzyjemny ból związany z zatkanym uchem.

W trakcie obu lotów musieliśmy skorzystać z samolotowego przewijaka. Toalety w Ryanair jakie są wszyscy wiemy, dlatego zmiana pieluchy pochłonęła dużo naszej energii :) Przewijaki na pewno są w toaletach z tyłu samolotu. W związku z tym, że siedzieliśmy bliżej ogona, nie wiemy jak wygląda to w toaletach przy kabinie pilotów.

Ogólnie lot przebiegł nam bezproblemowo. Filip przesypiał połowę trasy, wystraszył się tylko, gdy po wylądowaniu obudził się i zobaczył wszystkich pasażerów w przejściu czekających na wyjście z samolotu. Najgorszym problemem była chyba nuda, dlatego dobrze wziąć na pokład jakieś zabawki dla dziecka.

Podsumowanie


Pierwszy lot samolotem z dzieckiem to na pewno duże przeżycie dla każdego rodzica. Pomimo tego, że przelecieliśmy już dziesiątki tysięcy kilometrów, ten właśnie lot był dla nas wyjątkowy. Największym wyzwaniem było dla nas ogarnięcie dużej ilości rzeczy (plecaki, walizka, fotelik, wózek) i upewnienie się, że Filip cały czas będzie czuł się bezpiecznie. Myślimy, że się udało i chrzest bojowy został zaliczony.

0 Komentarze